Aktualności

Dziewczyny! Po prostu nie stać nas na to, by nie docenić strategii.

Dziewczyny! Po prostu nie stać nas na to, by nie docenić strategii.

6 sierpnia, 2014 0 komentarzy

Rozczarowanie.  Właśnie to uczucie towarzyszy młodym dziewczynom w moim środowisku, gdy zaczynają rozglądać się za perspektywą pierwszej pracy po studiach. Na taką postawę nie powinno reagować się ostrym “Źle myślisz.”, ale prawda jest jeszcze gorsza. Źle myślisz, w dodatku niewiele robisz.

 –   „Gdy szukasz “pracy”, to już przekreślasz siebie“ – rzucił kiedyś do mnie pretensjonalnym tonem, jeden ze współpracowników, gdy byłam na kolejnym stażu. Zwyczajowo trzymałam się rzetelnych, ale zdystansowanych mężczyzn. Mówili mało, a to pozwalało mi wszystko zapamiętać.

            Klucz, może nie do wszystkich drzwi, ale do tego, by otworzyć sobie jakiekolwiek możliwości, to nie szukanie pracy, ale ZAPREZENTOWANIE SIEBIE i SWOJEJ OFERTY – Swojego doświadczenia, umiejętności, swoich spostrzeżeń, jak również Swojej unikalnej wartości współpracy, gdyby próbować wnioskować coś z grubych i estetycznie zaprojektowanych książek z mojej biblioteczki rozwoju zawodowego.

Pojmowanie odnalezienia się na rynku pracy dla młodych dziewczyn wciąż jest mgliste.

“Praca i brak pracy.” Masz pracę / albo nie masz pracy. I nie analizują. Nie wnikają. Bierna postawa kłuje w oczy.

Proszę bardzo, jeśli stoisz w miejscu, robisz miejsce dla mnie. Dzięki.

Przerażające jest to, że wsparciem w odnajdywaniu swojego miejsca na rynku pracy są dla tych dziewczyn archaiczne instytucje i rady rodziców, którzy, jak pracowali – to w innych czasach, systemie i świecie.

            Nazbyt nasiąkłam podejściem tych mężczyzn, z którymi pracowałam, (nastawionym na rezultaty i wyrazistość swojej marki), by teraz nie nazwać takiego podejścia żałosnym.

Gdy mówimy o ‘poszukiwaniu pracy’, to kojarzy się to niezbyt atrakcyjnie. A decyzyjni pragną atrakcyjności – I nie tylko tej wizualnej, o którą toczą się spory, ale tej kompetencyjnej.

–        Dlaczego warto z Panią pracować? – Zapytał mnie kiedyś Wycofany i Dopracowany Dyrektor.

Odpowiedź na takie pytanie wyklucza przytaczanie miejsc, w których zdobywało się doświadczenie. Nie wystarczy jeszcze raz powtórzyć sobie umiejętności wpisanych w CV.

Luz wewnętrzny, zewnętrzny spokój w imię kultu profesjonalizmu i interpersonalna szpila (kompetencje miękkie). – To polecam najbardziej po 5 latach styczności z ludźmi, od których zależały moje referencje, a nawet mniemanie o sobie.

Tak, wpływ środowiska jest decydujący, razem z wewnętrzną, spójną motywacją. Pora przestać myśleć kategoriami marzeń i wyobraźni.

To było dobre na sam początek. Wspaniałe. Ważne. I w sposób nieoceniony pożyteczne.

Bardzo dobrze wspominam czas błędów, eksperymentów, odwracania się na pięcie, braku weryfikacji. Hm. Wspominam, ale na codzień o tym zapominam.

            Dziewczyny. Po prostu nie stać nas na to, by nie mieć wyobrażenia o swoim miejscu pracy i poczucia swoich predyspozycji. Po prostu nie stać nas na to, by nie docenić strategii.

Jak zbudować strategię swojej obecności na rynku pracy? Do tego jest długa droga. Warto najpierw poodnajdywać się trochę w nowych sytuacjach. Słuchać ludzi, pokornie i nawet, jeśli ich uwagi nie są “miłe”. Nie będzie “miło”.

            Tą stereotypową i ironiczną narracją, pragnę tylko uświadomić, że przeszłość jest ważna o tyle, o ile sprawczej praktyki się stamąd wyniosło. O ile można okazać się komuś przydatnym.

Swoją startegię osobistą należy oprzeć na indywidualnych talentach, ale nie bez odniesienia do rynku pracy i jego wytycznych.

I nic nie zastąpi przekonania do tego, co się robi.

Autorka:  Justyna Poluta. Mówi o sobie:

Aktualnie jestem przede wszystkim freelancerką, realizującą zlecenia z obszaru mediów, PR i marketingu. Z moją ofertą można zapoznać się na stronie harmonyworks.pl  Zapraszam na Goldenline.

Jesienią 2014 rozpoczęłam studia managerskie, gdzie oprócz roli koncentracji na rezultatach, poprzez kontakt z cudownymi ludźmi – doceniłam również rolę spokoju i równowagi.

Proszę wybaczyć mi ostrość słowa w moich tekstach, niemniej jednak wyznaję zasadę, że tekst, który ma trafić do ludzi, powinien być trochę osobisty. Jako ludzie, którzy mają decydujący wpływ na swoje życie, nie jesteśmy przykładami, jesteśmy żywym składowiskiem inspiracji. Publikuję od 7 lat.

Jeśli nie poświęcam się rozwojowi osobistemu, z całą pewnością oglądam serial Zabójcze Umysły albo czytam biografie.

Cel? Niezależność. Toskania. Stworzenie czegoś stanowiącego wartość dla ludzi. Bora Bora. Więcej czasu na działalność społeczną. Wyremontować stary dom z duszą. Mam różne cele w życiu. Cel kształtuje świadomość : )

Brak komentarzy

Przejdz do rozmowy

Brak komentarzy!

Możesz być pierwszym rozpoczynającym konwersację.

Twoje dane będą bezpieczne!Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Również inne dane nie będą udostępniane osobom trzecim.

three × 5 =