Na początek jednym słowem:
JESTEM... kobietą
BĘDĘ... mamą
MARZĘ O… harmonii
Jestem zadowolona z ... życia
W WOLNYM CZASIE ROBIĘ.. odsypiam :)
PRACA JEST DLA MNIE… motywacją.
Jakie były Pani pobudki do samotnej i długiej wyprawy?
Było ich bardzo wiele: chciałam nauczyć się żeglować, sprawdzić samą siebie i poznać granicę własnych możliwości, podjąć wyzwanie i stawić mu czoło, aby uwierzyć w siebie, spełnić nie tylko swoje marzenie, ale nadać samotniczemu rejsowi wyższy cel – pomóc innym, udowodnić wszystkim jak wielką silę mają nasze marzenia i tym samym zachęcić innych do ich realizacji, poruszyć uśpione środowisko polskiego żeglarstwa kobiecego – podążyć śladem pierwszej kobiety, i jedynej Polki, której się to udało p. Chojnowskiej – Liskiewicz, no i oczywiście chęć zobaczenia i poznania świata!
Jakie trzeba mieć cechy charakteru, aby wyruszyć w tak długi, samotny rejs?
Trzeba przede wszystkim bardzo tego chcieć, myślę, że bycie upartym akurat się przydaje ( jestem zodiakalnym baranem! :) ) - wielkie marzenia często wystawiają nas na ciężkie próby. Pomaga otwartość na ludzi i ciekawość świata, szczerość, chęć dzielenia się swoim doświadczeniem, trzeba mieć odwagę popełniać błędy i pytać innych, lepszych od siebie o rady. Trzeba być po prostu sobą - oceanu nie da się oszukać!
Czego Pani najbardziej brakowało podczas rejsu?
Zielonych drzew, psa, koni, pachnących kwiatów, rodziny, przyjaciół, kina i ulubionego jedzenia...
Czy po zrealizowaniu tego wyzwania czuje się Pani spełniona?
Uczucie spełnienia jest cudowne, ale mam już kolejne plany, które zaprzątają moją głowę, więc „spełniona” nie równa się w tym przypadku „usatysfakcjonowana” – gdyż w sercu wiem, że najlepsze dopiero przede mną, bo wszyscy możemy więcej niż się nam wydaje
"Każdy ma swoje Kilimandżaro" to książka, która Pani ze sobą zabrała, dlaczego?!
Bo to jest opowieść o wspaniałych ludziach, którzy dokonali „niemożliwego”, pokonali wszystkie trudności w drodze na szczyt i dla każdego z nich ten szczyt był inny. Od kiedy dowiedziałam się jak trudna i fascynująca zarazem była droga do realizacji marzeń tej grupy, zdecydowanie łatwiej jest mi się zdystansować do własnych problemów, widząc ich sukces łatwiej jest mi uwierzyć w mój.
Spełniając swoje marzenia, spełniła Pani również marzenia podopiecznego Fundacji Anny Dymnej? Skąd pomysł połączenia Pani inicjatyw z działalnością charytatywną?
Wiem, że są dzieci, które marzą o tym, co ja mam prawie na co dzień, dla mnie potrzeba dzielenia się swoim szczęściem z innymi jest czymś naturalnym, wyniosłam ją z domu.
Czy może Pani powiedzieć o sobie Kobieta Sukcesu?
W pewnym sensie na pewno tak, ale raczej jestem dopiero w drodze do sukcesu. Jest przecież tak wiele rzeczy, które chciałabym zrobić.
Czym jest dla Pani sukces?
Za sukces z pewnością uznałabym, gdybym za 60 lat popatrzyła wstecz i uśmiechnęła się do siebie. Sukces to radość z tego, że zrobiliśmy coś, co nas uszczęśliwiło przy jednoczesnym sprawianiu tym radości innym, ale co być może nawet ważniejsze nikogo tym nie skrzywdziliśmy; a jeśli do tego sprawiliśmy, że inni poszli w nasze ślady i zrobili coś dobrego dla innych to mamy pełne prawo odczuwać ogromną satysfakcję. I właśnie to uważam za swój największy sukces.
Jak Pani spędzała Święta? Sylwestra?
Święta spędziłam z rodziną w Ustce, Sylwestra także; zapewne nie będę oryginalna, jeśli powiem, że po tak intensywnym zwiedzaniu świata najchętniej spędza się czas właśnie w zaciszu domowego ogniska.
Natasza Caban
32 letnia żeglarka z Ustki. Na początku grudnia 2009 Natasza zakończyła swój samotniczy, etapowy rejs dookoła Ziemi. Łącznie rejs trwał 28 miesięcy. Natasza płynęła na jachcie "Tanasza Polska Ustka" (S&S 34 - nieco ponad 10 m długości). Natasza przepłynęła w tym czasie ponad 26 tys. mil morskich, pokonując 3 oceany.
W czasie swojej wyprawy Natasza zawitała na Vanuatu, do Portu Moresby, Darwin, na Wyspy Kokosowe, na La Reunion, do Durbanu, East London i Mossel Bay, gościła w Kapsztadzie, na Wyspie Świętej Heleny i Świętej Łucji, w Panamie, na Galapagos i Markizach. We współpracy z Fundacją Mimo Wszystko Natasza przygotowała i przeprowadziła dwie akcje charytatywne "Rejs z Natasza" i "Medivet Rejs z Nataszą", Zaprosiła w czasie 2 swoich postojów na pokład "Tanaszy" podopiecznych fundacji tym samym spełniając ich wielkie marzenia o żeglowaniu i egzotycznej podroży.
Żegluje od... kiedy pamięta, ma patent sternika morskiego od 1996 roku. Podróżuje po świecie, zbiera żeglarskie doświadczenie, pierwszy polski członek klasy Mini 6.5 Jest zapraszana do udziału w prestiżowych regatach, m.in. w 2002 na s/y Dreamland. Natasza zajęła 5 miejsce w regatach Sydney - Hobart
- Honorowy Ambasador Ustki
- Honorowy Członek Jacht Klubu Ustka
- Laureatka nagrody Jachtsmen Roku 2009 i II Nagrody Rejs Roku
- posiada prawo jazdy kat, A, B, C+E
- patent sternika motorowodnego
- licencje paralotniarza
- licencje Open Water Diver PADI
















































































































