Nazwanie firmy swoim nazwiskiem zobowiązuje. Oto osobiście ręczy Pan za jakość wykonania każdego fotela, kanapy, łóżka od przeszło 40 lat...
Od samego początku, od założenia firmy w roku 1973, stawiałem na szeroko pojętą jakość - dbam o wzornictwo, zastosowane rozwiązania, wygodę mebli. Wynika to pewnie z tego, że kiedyś, na początku swojej kariery, miałem mistrza, który zaraził mnie dbałością o każdy detal.
Czemu zawdzięcza Pan sukces - oprócz ciężkiej pracy?
Konsekwencji - niezależnie od tego, jaki przez te lata bywał rynek, byłem wierny swoim zasadom. Można było produkować "masówkę, zarabiać więcej, ale ja wolałem trzymać się swoich standardów. I to się opłaciło.
Czuje się Pan człowiekiem sukcesu?
To za wielkie słowo. Twardo stąpam po ziemi, dla mnie sukces to mozolna ciężka praca i zadawalające efekty. Mam doskonały zespół ludzi i firma to jest nasz wspólny sukces.
Konkurencja na meblarskim rynku jest ogromna. Co jest najważniejsze przy projektowaniu mebli?
Musi być coś, co wyróżnia mebel z otocznia. Czasem trudno jest pogodzić nowoczesny design z wygodą. A my bardzo o to dbamy.
Czy nadal osobiście dogląda Pan powstawanie każdego mebla?
Byłem i jestem obecny w procesie przygotowywania mebli, zwłaszcza jeżeli chodzi o nowe opracowania. Moja wiedza, praktyka i doświadczenie bardzo się liczą. Oczywiście, młodzi projektanci potrafią sypać jak z rękawa nowymi pomysłami, wspomagają nas duże, międzynarodowe zespoły projektowe, ale o końcowym kształcie mebla decyduje cały zespół. I to wyróżnia nasze produkty.
Łatwo Pana przekonać do nowych projektów, rozwiązań?
Na targach np. w Mediolanie trzeba zabłysnąć, pokazać się, zaszokować. Natomiast w naszych salonach musimy wsłuchiwać się w potrzeby tych, którzy kupują nasze meble i zwracać uwagę na funkcjonalność i użyteczność kanapy czy fotela.
Skąd czerpie Pan inspiracje?
Z historii meblarstwa, z przyrody, z samochodów. Dobry pomysł rzadko przychodzi mi do głowy, gdy siedzę za biurkiem. Czasami idea olśni mnie w nocy, kiedy indziej, gdy biegam. Inspirują mnie także pomysły, które obserwuję na targach, wystawach.
Nadal Pan biega 10 km dziennie?
Trochę więcej - ale bez względu na okoliczności jednego dnia biegam, kolejnego pływam i tak na zmianę. Poza tym jeżdżę na nartach, gram w tenisa stołowego i ziemnego, w siatkówkę. Bardzo lubię ruch...Postawiłem na sport i mam go w domu. Część mieszkalna jest mniejsza niż sportowa. Jest basen, sauna, siłownia, tenis stołowy, ziemny, siatkówka.
Lubi Pan podróżować?
Przejechałem właściwie cały świat i stwierdzam, że Polska także jest piękna - nigdzie nie ma tak wspaniałych lasów, jezior. Najchętniej i najlepiej wypoczywam w domu i w ogrodzie. Tutaj spędzam czas z najbliższymi, relaksuję się. Owszem, późną jesienią chętnie gdzieś wyjeżdżam.
Piotr Kler - Prezes Rady Nadzorczej firmy Kler.
W 1973 r. założył w Dobrodzieniu niewielki zakład meblarski. Dzisiaj ma pięć zakładów produkcyjnych, 30 sklepów i zatrudnia 900 pracowników. Co trzeci mebel trafia na eksport, m.in. do Niemiec, Izraela, Indii i USA. Spółka ma w ofercie 3,5 tys. wzorów, przygotowuje również kolekcje na indywidualne zamówienia. W 2004 roku Piotr Kler znalazł się na 93. miejscu listy 100 najbogatszych Polaków tygodnika "Wprost" ze 140 mln zł.





























































