Aktualności

Zdolność eksperymentowania – cena, koszt i zysk.

Zdolność eksperymentowania – cena, koszt i zysk.

Sierpień 11, 2014 0 komentarzy

Dużo się ostatnio mówi o przesyceniu rynku pracy „ABSOLWENTAMI”. Każdy
z nas, młodych ludzi, jest wyjątkowy. Ma na swoim koncie doświadczenia, które wpłynęły na jego rzetelne usposobienie, czy doświadczenia, które uświadomiły mu, jak ważna jest koncentracja na efektach.

     Przesycenie jednak jest bardzo intensywne i choć wciąż akcentuje się istotność doświadczenia, to nie znam osoby, która nie miałaby w studenckim wieku styczności z pracą. Jak „przeskoczyć” wykształcenie i doświadczenie naszej konkurencji?

 Unikalnością?!

Ale proces budowania swojej unikalności nie jest łatwy.

Można zbudować swoją markę na rekomendacjach innych, a można na tym, że jest się
w czymś niezastąpionym. Gdy już zdobędziemy na to ‚podkładkę’ w postaci doświadczenia, poczucia, że to nam wychodzi i kilku pochwał, czas na… promocję siebie. Na przekonanie innych, że potrafimy coś, za co warto zapłacić. Czas na przekazanie w zgrabny sposób swojej unikalności.

 Jak sprawdzić, czy jest popyt na to, co oferujemy?

Zaprezentować się.

Jak?

Skoro ‚tradycyjne’ metody szukania pracy są nieskuteczne.

Za pomocą eksperymentu? CV w formie filmiku? Rozdawanie kawy na ulicy w kubkach z designem w stylu ‚Szukam nowych wyzwań’? Wysłanie do agencji headhunterskiej napoje energetyzujące ze swoim CV zamiast etykiety?

 Kluczowe pytania, które powstrzymują od rozczarowania.

          Pierwsze pytanie, które należy sobie zadać decydując się na taki krok, to:

  1. Czy mnie na to stać?
  2. Jak się zachowam, jeśli dana akcja nie przyniesie rezultatów?
  3. Czy nadal będę myślał/a o sobie to, co myślałam?
  4. A co z konkurencją?

Na Gumtree, podobnie, jak i w FB grupach mnóstwo osób oferuje swoje usługi. Mało kto jest przekonujący. Z czego to wynika? Kult przeciętności? Brak wiary w to, że faktycznie można przyciągnąć zlecenie? Ktoś zaś stara się wybić jest nieprzychylnie komentowany.

Pewien filozof powiedział – „Pierwsze 40 lat życia dostarcza nam treści, reszta to komentarz.” Pozwolę to sobie sparafrazować – „Liczy się efekt i zadowolenie tego, kto mi płaci. Reszta to komentarz.” Pytanie – Czy stać Cię na to, by odsiewać komentarze i koncentrować się na rozmowach, z których może coś wyniknąć?

Nim zaczniesz sprawdzać swoją markę w sieci i badać potencjał rynku, weryfikować czy Cię „wchłonie” – uzbruj się w poczucie własnej wartości i przekonanie, że nie jesteś w danym środowisku, by wysłuchiwać innych, jednostkowych opinii nieuprawnionych do tego ludzi.

 Stać Cię na to? Koszt emocjonalny.

          A jak blisko zdolności eksperymentowania jest do… ekscentryzmu? Całkiem niedaleko. Kto podważy swój autorytet, kto potraktuje go z dozą dystansu? Ten musi liczyć się z tym, że dystans nie jest powszechnie szanowaną wartością. Nieważne, że odpowiednie podejście może prowadzić do odpowiedniego wynagrodzenia. Powszechnie szanowanymi wartościami są pozycja, prestiż i stabilność finansowa. Nieczęsto jednak ludzie zastanawiają się, jak dana osoba do tego doszła.

Taka jest cena naszej wiary, naszych prób i dystansu.

Do kosztów doliczyć można jeszcze tych, którzy podważą nam kompetencje, ponieważ nie spodoba mi się ‚forma’ promocji.

 Przejdźmy do zysków.

         Myślę, że niezłomność, umiejętność eksperymentowania, zdolność wyciągania wniosków są po prostu bezcenne. Podczas, gdy taki „komentator” szuka kolejnej „ofiary”, na której może skupić swoją uwagę, Ty już jesteś dalej. Choćby dalej o wiedzę, na czym i na kim opłaca się koncentrować.

Autorka: Justyna Poluta. Mówi o sobie: Aktualnie jestem przede wszystkim freelancerką, realizującą zlecenia z obszaru mediów, PR i marketingu. Z moją ofertą można zapoznać się na stronie harmonyworks.pl Zapraszam na Goldenline. Jesienią 2014 rozpoczęłam studia managerskie, gdzie oprócz roli koncentracji na rezultatach, poprzez kontakt z cudownymi ludźmi – doceniłam również rolę spokoju i równowagi. Proszę wybaczyć mi ostrość słowa w moich tekstach, niemniej jednak wyznaję zasadę, że tekst, który ma trafić do ludzi, powinien być trochę osobisty. Jako ludzie, którzy mają decydujący wpływ na swoje życie, nie jesteśmy przykładami, jesteśmy żywym składowiskiem inspiracji. Publikuję od 7 lat. Jeśli nie poświęcam się rozwojowi osobistemu, z całą pewnością oglądam serial Zabójcze Umysły albo czytam biografie. Cel? Niezależność. Toskania. Stworzenie czegoś stanowiącego wartość dla ludzi. Bora Bora. Więcej czasu na działalność społeczną. Wyremontować stary dom z duszą. Mam różne cele w życiu. Cel kształtuje świadomość : )

Brak komentarzy

Przejdz do rozmowy

Brak komentarzy!

Możesz być pierwszym rozpoczynającym konwersację.

Twoje dane będą bezpieczne!Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Również inne dane nie będą udostępniane osobom trzecim.