Aktualności

Wywiad z Katarzyną Baj – asystentką Rektora i Kanclerza Wyższej Szkoły Gospodarowania Nieruchomościami

Wywiad z Katarzyną Baj – asystentką Rektora i Kanclerza Wyższej Szkoły Gospodarowania Nieruchomościami

12 stycznia, 2010 0 komentarzy

Wyższa Szkoła Gospodarowania Nieruchomościami kształci głównie specjalistów w zakresie gospodarowania nieruchomościami. Jak absolwentka biologii odnalazła się w nowej branży?

Bardzo dobrze. Jestem zatrudniona na stanowisku Asystentki Rektora i Kanclerza Uczelni. Myślę, że to, jaki profil ma uczelnia nie wpływa znacząco na zakres moich obowiązków. Równie dobrze radziłabym sobie z obowiązkami asystentki kadry zarządzającej jakiejkolwiek innej uczelni lub innej instytucji. Ale cieszę się, że jestem tu gdzie jestem.

Jak sobie pani wyobrażała pracę zawodową po zakończeniu studiów i jak Pani trafiła do WSGN?

Jak to w życiu bywa, tak widocznie chciał los – studiowałam biologię o specjalności biologia środowiska. Po skończeniu studiów dostałam dwie propozycje pracy. Jedną w laboratorium, drugą biurową w instytucji zajmującej się ochroną środowiska. Wybrałam tą drugą i tak to się zaczęło. Zostałam zatrudniona na stanowisku referenta ds. administracyjno – biurowych, później specjalisty ds. promocji i szkoleń itd. Tak naprawdę właśnie tam poznałam pracę biurową. Tutaj wielki ukłon w stronę mojej pierwszej Pani Dyrektor, która wiele mnie nauczyła a poza tym była mądrą, ciepłą i bardzo miłą osobą i to tak naprawdę dzięki niej polubiłam pracę „prawej ręki szefa”. I pewnie do dzisiaj bym tam pracowała, gdyby los znowu nie namieszał w moim życiu i nie postawił na mojej drodze człowieka, z którym związałam swoje życie, a który to mieszkał i pracował w Warszawie. Wyszłam za mąż, zmieniłam miejsce zamieszkania i niestety musiałam zmienić pracę. Szukając pracy zajrzałam do ogłoszeń w Gazecie Wyborczej. Tam znalazłam informację, że Wyższa Szkoła Gospodarowania Nieruchomościami w Warszawie poszukuje asystentki. Wysłałam swoje CV, poszłam na pierwszą, potem drugą rozmowę kwalifikacyjną, no i chyba „zachwyciłam” Kanclerza i Rektora swoją osobą, bo to już zaraz 6 lat minie jak tutaj jestem.

Jest Pani asystentką Rektora i Kanclerza, czyli dwóch najważniejszych osób w Uczelni Wyższej. Na pewno wiąże się to z otrzymywaniem wielu zadań w ciągu dnia. Proszę mi powiedzieć, co Pani robi, żeby każdy z przełożonych był zadowolony ze współpracy z Panią? Jak ustala Pani priorytety?

Specyficzne jest w mojej pracy to, że tak naprawdę mam dwóch szefów jednocześnie. I zapewniam, każdy z nich ma w ciągu dnia mnóstwo pracy, a ja po prostu służę im pomocą. Większość tych zadań jest na wczoraj, a niektóre nawet na przedwczoraj. Ale dajemy radę. Najważniejsze to dobra organizacja pracy, dokładność i zdyscyplinowanie. A poza tym to, co najważniejsze w tej współpracy to fakt, że obaj Panowie to niezwykli ludzie, wielkie indywidualności, szanujemy się wzajemnie i lubimy ze sobą pracować. A zatem tworzymy zgrany tercet. A co do priorytetów, to chyba doświadczenie. Po 6 latach pracy razem, wiem doskonale, co jest ważne a co ważniejsze.

Jakie by pani wymieniła najważniejsze cechy w pracy na stanowisku asystentki?

Dobra organizacja pracy, dokładność, sumienność, pracowitość, dyskrecja itd. to na pewno się przydaje. Ale tego chyba nie można się nauczyć, chyba trzeba po prostu być poukładanym człowiekiem. Ja uwielbiam porządek, spokój i dyscyplinę pracy. I to jest wokół mnie. W tym chyba tkwi moja tajemnica „sukcesu” w tym zawodzie.

Pracuje Pani już 6 lat w WSGN, wiem, że jest Pani usatysfakcjonowana ze współpracy z przełożonymi. Jak Pani myśli, czym jest to spowodowane?

Wzajemnym zaufaniem i szacunkiem właśnie. I chyba wszystko na ten temat.

Asystuje Pani Rektorowi – prof. Andrzejowi Bałandynowiczowi, znanemu z występów w programie telewizyjnym Elżbiety Jaworowicz. Czy medialność przełożonego wpływa na Państwa współpracę?

Absolutnie nie. Nie zmieniło to niczego w naszych wzajemnych stosunkach. Jedyne, co się zmieniło od momentu publicznych wystąpień Pana Profesora w mediach to lawinowy wzrost liczby telefonów od ludzi z całej Polski z problemami podobnymi do tych omawianych i pokazywanych w programie. Pan Profesor udziela w programie porad, radzi, ukazuje możliwości rozwiązań niektórych, czasami dramatycznych, a nawet beznadziejnych spraw. Dla mnie jest przede wszystkim Rektorem Wyższej Szkoły Gospodarowania Nieruchomościami w Warszawie i sprawy Uczelni i naszych studentów są priorytetem. Jednym z moich obowiązków jest ochrona czasu pracy przełożonych. Niestety, z tego właśnie powodu nie rzadko występuję w roli osoby, która może się wydawać, utrudnia dostęp do Profesora osób szukających pomocy. Ale weźmy to pod uwagę, że należy to do moich obowiązków, tylko tych mniej lubianych przeze mnie.

Jako asystentka Kanclerza i Rektora ma Pani również kontakt ze studentami, którzy przychodzą z różnymi problemami do Pani przełożonych. Jak się Pani odnajduje we współpracy z młodzieżą? Czy początki były trudne i jak to się zmieniało na przestrzeni kilku lat?

Traktuję tą młodzież, jak ich Pani określa, tak jak chcą być traktowani, czyli jak dorosłych, poważnych ludzi. Nie tak dawno sama kończyłam studia i jeszcze nie zapomniałam jak student powinien się „poruszać” w Rektoracie czy Dziekanacie. A studenci to dodatkowo naprawdę fajni ludzie, z wielkimi marzeniami, pomysłami, pełni wiary we własne siły i patrzący na świat trochę przez różowe okulary. „Nie ma rzeczy niemożliwych” – jak mówią i tym optymizmem, na co dzień nas zarażają.

Większość osób mniej więcej orientuje się, jakie obowiązki ma asystentka personalna w przedsiębiorstwie. Jakie zadania wymieniłaby Pani jako wyjątkowe dla swojego stanowiska?

Szczerze mówiąc, nie mam porównania, Jest to moja pierwsza praca na typowym stanowisku asystenckim. Jestem osobą, która mocno utożsamia się z firmą. Traktuję ją jak mój drugi dom, pracuje tak jakbym pracowała dla swojej prywatnej firmy. Zresztą pracuję z ludźmi, którzy czują podobnie jak ja. Coś tworzymy wspólnie i może, dlatego jest to dla mnie takie ważne. Czy są jakieś zadania wyjątkowe? Oprócz typowych asystenckich zadań, do moich obowiązków należy również prowadzenie spraw kadrowych Uczelni, zajmuję się prowadzeniem akt osobowych pracowników, prowadzę sprawozdawczość dla GUS oraz przygotowuję sprawozdania do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Dodatkowo opiekuję się uczelnianym biurem karier.

Czy wykształcenie biologiczne pomaga w Pani obecnej pracy?

Może odpowiem tak. Absolwent biologii to osoba, która jest wierna zasadom etyki nauki – uczciwości i rzetelności. To właśnie podczas moich studiów nie bez znaczenia była postawa twórcza, dociekliwość, dokładność, pomysłowość. W pracy laboratoryjnej niezbędny był upór, cierpliwość i odporność na niepowodzenia. Trzeba wykonać mnóstwo prób i doświadczeń, różnymi metodami, praca żmudna a efekt, czyli cel badawczy osiąga się czasami po wielu miesiącach pracy. W pracy biologa w terenie niezmiernie ważne są spostrzegawczość, dobra pamięć, a przede wszystkim umiejętność kojarzenia faktów i logicznego myślenia. Przydatna jest również łatwość w formułowaniu swoich myśli i zamierzeń w mowie i w piśmie, Te cechy odkryłam w sobie podczas moich 5-letnich studiów stacjonarnych na kierunku biologia w Akademii Podlaskiej w Siedlcach. Wszystkie moje dotychczasowe doświadczenia, również te zdobyte na studiach czy później na studiach podyplomowych, wykorzystuję podczas codziennej pracy.

Pochodzi Pani z Siedlec, gdzie zdobywała pani pierwsze doświadczenia zawodowe, czym różni się praca w Siedlcach i Warszawie?

Nie zauważam większej różnicy. Jedynie może to, że droga do pracy w Siedlcach zajmowała mi 15 minut a w Warszawie zajmuje mi ok. 40 minut. I może, jeśli mam jakieś spotkanie czy coś do załatwienia poza firmą to zawsze muszę dodatkowo wziąć pod uwagę te przeklęte warszawskie korki, ale chyba i do nich powoli się już przyzwyczajam. Czego nie możemy zmienić trzeba to polubić? I tyle.

Jakie umiejętności przydały się na początku współpracy z obecnymi przełożonymi oraz studentami? Czego pani nauczyła się w pracy w WSGN?

Pracę w Wyższej Szkole Gospodarowania Nieruchomościami zaczynałam już z bagażem doświadczeń zdobytych w poprzedniej firmie. Tutaj wykorzystałam je w pełni. Przydała się wiedza na temat organizacji szkoleń, na temat promocji i reklamy, umiejętność pracy zespołowej. A w WSGN ciągle się uczę. Codziennie czegoś nowego.

Niektórzy negatywnie odnoszą się do stanowiska asystentki i w ogóle pracy w Uczelni. Co Pani na to?

Każdy ma prawo do własnego zdania. Ja lubię swoją pracę. Codziennie coś innego, codziennie coś nowego, ciekawi ludzie, nowe zadania. Wychodząc do pracy tak naprawdę na 100% nie wiem, co dzisiaj przyniesie dzień, gdzie będę i z kim się spotkam. Czyż nie jest to ciekawe? Dzisiaj nie żałuję, że porzuciłam pracę w laboratorium. To chyba nie dla mnie. Jestem zwierzęciem stadnym. Lubię ludzi. Lubię ich poznawać, z nimi rozmawiać a będąc asystentką, w dodatku na Uczelni mam właśnie to, co lubię.

Po 6 latach pracy na pewno zna Pani dobrze branżę nieruchomości, czy ma Pani jakieś plany związane z tą dziedziną?

Tak, marzy mi się mały domek z dużym ogrodem…. A tak na poważnie. Człowiek całe życie się uczy. Praca w Wyższej Szkole Gospodarowania Nieruchomościami w Warszawie to kolejne doświadczenie w moim życiu i mam świadomość tego, że któregoś dnia znowu los przyniesie coś nowego i przyjdzie mi stawić czoła zupełnie nowym wyzwaniom. Wcale się tego nie boję. Wszystko, czego się tu nauczyłam zabiorę ze sobą. Nigdy nie wiadomo, kiedy przyjdzie chwila, w której wykorzystam tą wiedzę.

Jaką radę dałaby Pani osobom, które zaczynają pracę na stanowisku asystenckim?

Dużo pokory na początek, praca i jeszcze raz praca, bo na prawdziwe zaufanie i szacunek trzeba sobie zapracować.

Agata Pławczyk- specjalista ds. rekrutacji w agencji Asystentka.pl (oddział Warszawa)

Brak komentarzy

Przejdz do rozmowy

Brak komentarzy!

Możesz być pierwszym rozpoczynającym konwersację.

<