Kiedy ostatni raz byłaś po prostu mamą? Nie kierowniczką rodzinnej logistyki

Kiedy ostatni raz jako mama usiadłaś ze swoim dzieckiem bez patrzenia na zegarek? Nie po to, żeby odrobić lekcje, zawieźć je na zajęcia albo przypomnieć o obowiązkach. Po prostu po to, żeby pobyć razem. Coraz więcej rodziców mówi dziś o zmęczeniu. Nie zmęczeniu dziećmi, ale tempem życia, które sprawia, że coraz trudniej znaleźć przestrzeń na zwykłą bliskość. A przecież więzi rodzinne nie budują się podczas wielkich wydarzeń. Najczęściej rodzą się w chwilach, które z pozoru wydają się zupełnie zwyczajne.

Mama, która każdego dnia robi wszystko, co trzeba.


Pewnego dnia usłyszałam od jednej z mam zdanie:

– Czasami mam wrażenie, że cały dzień coś organizuję, załatwiam albo przypominam. Nie pamiętam, kiedy ostatnio po prostu byłam z moim dzieckiem.

Nie powiedziała tego kobieta, która nie radzi sobie z macierzyństwem. Wręcz przeciwnie. Odwoziła dziecko do szkoły. Pilnowała terminów. Pamiętała o lekarzach, zakupach, zajęciach dodatkowych i rachunkach. Pracowała zawodowo. Dbała o dom. Była odpowiedzialna. Tak jak tysiące innych kobiet. A jednak miała poczucie, że gdzieś po drodze zgubiła coś ważnego. Relację.

Coraz częściej spotykam kobiety, które kochają swoje dzieci i jednocześnie są zwyczajnie zmęczone:

  • nieustannym pamiętaniem o wszystkim,
  • organizowaniem życia całej rodziny,
  • próbą pogodzenia pracy, macierzyństwa, związku i własnych potrzeb.

Nie chodzi o brak miłości. Chodzi o nadmiar obowiązków.


Kiedy dzień wypełniają terminy, wiadomości, zakupy, korki, zebrania i lista rzeczy do załatwienia, bardzo łatwo zamienić relację w zarządzanie. Zaczynamy rozmawiać głównie o tym, co trzeba zrobić: „Spakowałeś plecak?” „Odrobiłaś lekcje?” „Umyłeś zęby?” „Pospiesz się.” „Nie zapomnij.” „Musimy już iść.” I choć każde z tych zdań jest potrzebne, trudno budować na nich bliskość. Po latach dzieci prawdopodobnie nie będą pamiętać, czy obiad był podany punktualnie ani czy rodzinny kalendarz był dopięty na ostatni guzik. Większość codziennych obowiązków po prostu zniknie z pamięci.

Zostaną chwile, które dawały poczucie bliskości i bezpieczeństwa.


Dziecko zapamięta, że rodzic miał dla niego czas, potrafił wysłuchać jego historii i był naprawdę obecny, nawet jeśli rozmowa dotyczyła rzeczy, które dorosłym wydają się niewielkie. To właśnie dlatego więzi rodzinne tak rzadko budują się podczas wielkich wydarzeń. Znacznie częściej rodzą się przy wspólnie przygotowywanym cieście, podczas gry planszowej, przy kolacji, której nikt nie je w pośpiechu, albo w zwyczajnej rozmowie, która nie musi do niczego prowadzić. To w takich momentach dzieci dostają najważniejszy komunikat: „Jesteś dla mnie ważny. Mam dla ciebie czas.”

Relacje nie rozwijają się według harmonogramu.


Coraz częściej mam wrażenie, że rodzice żyją w ciągłym niedoczasie. Kiedy są w pracy, myślą o dzieciach. Kiedy są z dziećmi, myślą o pracy, rachunkach i wszystkim, co czeka następnego dnia. I w końcu przychodzi moment, że życie rodzinne zaczyna przypominać zarządzanie dobrze działającą firmą. Wszystko jest dobrze zorganizowane, dopilnowane i zapisane w kalendarzu. Tylko dziecko nie zapamięta idealnie zaplanowanego tygodnia. Zapamięta mamę, która usiadła obok i naprawdę słuchała. Zapamięta wspólne pieczenie ciasta, śmiech przy stole i poczucie, że przez chwilę nigdzie nie trzeba było biec. Czasami właśnie tego najbardziej brakuje współczesnym rodzinom.

Chwile, żeby zwolnić i być inaczej niż zwykle


Podczas jednych z ostatnich warsztatów moją uwagę przykuła mama i jej kilkuletnia córka, które siedziały obok siebie przy stole. Dziewczynka była całkowicie skupiona na swojej pracy. Mama najpierw próbowała odpowiadać na wiadomości w telefonie, zerkała na godzinę i co chwilę wracała myślami do spraw, które czekały na nią po powrocie do domu. W momencie, gdy telefon wylądował w torebce – zaczęły rozmawiać. Potem śmiać się z czegoś, czego dziś pewnie żadna z nich już nie pamięta. Patrzyłam na nie i pomyślałam, że właśnie dla takich chwil powstała Pracownia Zdrowych Relacji. Nie żeby mówić rodzicom co robią źle czy uczyć ich idealnego wychowania, ale właśnie po to, żeby stworzyć przestrzeń, w której mogą na chwilę zwolnić i pobyć ze sobą inaczej niż zwykle.

Właśnie po takie chwile przychodzą do nas rodziny.

Bo czas spędzony razem jest jednym z najcenniejszych prezentów, jakie możemy dać dzieciom.
A nie każda rodzina ma dziś przestrzeń, by taki czas odnaleźć samodzielnie. A jeżeli ty wierzysz,
że dzieci i rodzice potrzebują dziś miejsc, w których mogą zatrzymać się na moment i odnaleźć
siebie nawzajem – wejdź na https://fundacjaart.pl/wplac/ i pomóż nam je tworzyć!


Interesują cię historie jak ta? Zapraszamy do odwiedzenia stron marek Fundacji A.R.T.:

Pociąg do Profilaktyki – poświęcony profilaktyce dziecięcej i działaniom #pociągudoprofilaktyki,

Fundacja A.R.T. – poświęconej działaniom Fundacji i wszystkich marek,

Klub Seniorów Silver Stars – poświęconej społeczności praskich seniorów,

Grupa Fundamenti – poświęconej biznesowi i tematom kultury organizacyjnej,

Manager na Obcasach – poświęconej kobietom i kobietom w biznesie,

Praski CSR – poświęcony tematowi przemocy i jej przeciwdziałaniu.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *