Co czujesz, gdy partner przez sen wypowiada cudze imię?
„Kochanie… Ewa”
Budzisz się w środku nocy. Obok śpi twój partner. Nagle słyszysz, jak mówi: „Ewa, jesteś piękna. Wspaniała”. Serce przyspiesza. W głowie pojawiają się dziesiątki pytań. Kim jest Ewa? Czy ją zna? Czy mnie zdradza? A może o niej marzy? Jedno zdanie wypowiedziane przez sen potrafi wywołać lawinę emocji. Zwłaszcza wtedy, gdy w związku wcześniej pojawiały się wątpliwości lub brak poczucia bezpieczeństwa.
Sen nie jest zeznaniem złożonym przed sądem.
Podczas snu mózg porządkuje informacje, wspomnienia i również emocje. Łączy obrazy z różnych okresów życia. Imię, które pojawia się we śnie, wcale nie musi oznaczać osoby, o której śniący myśli z tęsknotą lub także pożądaniem. Może należeć do koleżanki z podstawówki, bohaterki filmu, dawnej sąsiadki albo zwyczajnie zostać przypadkowo wykorzystane przez mózg.
To nie oznacza, że twoje emocje są nieważne.
Jeśli po usłyszeniu takich słów poczułaś lęk, zazdrość albo smutek, warto zadać sobie pytanie, co tak naprawdę zabolało. Czy chodzi o jedno wypowiedziane imię? Czy może jednak o to, że od dawna brakuje ci czułości, rozmowy albo poczucia, że jesteś ważna? Czasami sen partnera staje się zapalnikiem dla emocji, które od miesięcy czekały już na ujście. Nie warto też robić z nocnej wypowiedzi dowodu zdrady. Badania nad snem pokazują, że mówienie przez sen jest zjawiskiem powszechnym i najczęściej nie odzwierciedla świadomych pragnień ani planów. To fragment aktywności mózgu, który bywa chaotyczny i pozbawiony logicznego znaczenia.
Znacznie więcej o związku mówi to, co dzieje się za dnia.
Czy rozmawiacie ze sobą? Okazujecie sobie czułość? Czy czujesz się bezpieczna? Czy partner jest wobec ciebie szczery? To właśnie odpowiedzi na te pytania mają znaczenie. Bycie mamą bardzo często sprawia, że kobieta odsuwa swoje potrzeby na dalszy plan. Opieka nad dziećmi, praca, obowiązki i zmęczenie powodują, że relacja partnerska schodzi na drugi plan. W takiej sytuacji nawet drobne wydarzenie może uruchomić ogromny lęk przed utratą bliskości. Dlatego zamiast prowadzić śledztwo, warto zacząć od rozmowy. Nie od oskarżeń, ale od własnych uczuć.
„Kiedy usłyszałam to w nocy, zrobiło mi się bardzo przykro. Chciałabym ci powiedzieć, co wtedy poczułam.”
To zdanie otwiera drzwi. Zarzuty najczęściej je zamykają.
Nie wszystko, co wydarza się we śnie, jest wiadomością o naszym związku. Czasem jest tylko snem. Czasem odbiciem przypadkowych wspomnień. A czasem lustrem, w którym bardziej niż partnera widzimy własne lęki.
I może właśnie od nich warto zacząć rozmowę. Nie tylko z partnerem. Także z samą sobą.
Wesprzyj działania Fundacji A.R.T.
Interesują cię historie jak ta? Zapraszamy do odwiedzenia stron marek Fundacji A.R.T.:










