Moje dzieci myślą, że jestem za stara na marzenia

„Mamo, po co ci to?”


To pytanie w różnych wersjach słyszy wiele kobiet po sześćdziesiątym roku życia.

  • Po co ci kurs tańca?
  • Po co wyjeżdżasz z koleżankami?
  • Po co kupiłaś tę czerwoną sukienkę?
  • Po co ci Facebook?
  • Po co zaczynasz wolontariat?
  • Po co ci marzenia?

Za tymi pytaniami rzadko kryje się zła wola. Najczęściej stoi przyzwyczajenie. Dzieci przez lata widziały swoją mamę jako kobietę, która była dla wszystkich. Tylko nie dla siebie. Nagle ta sama kobieta mówi:

Teraz chcę zrobić coś dla siebie.

I właśnie wtedy wiele osób czuje zdziwienie.


W mojej pracy spotykam kobiety, które przez kilkadziesiąt lat odkładały swoje życie na później. Najpierw były małe dzieci. Potem szkoła. Kredyt. Choroba rodziców. Opieka nad wnukami. Zawsze było coś ważniejszego. Pewnego dnia jedna z uczestniczek powiedziała do mnie:

Mam sześćdziesiąt osiem lat i pierwszy raz kupiłam sukienkę tylko dlatego, że podobała się mnie, a nie dlatego, że była praktyczna.

To było jedno z najpiękniejszych zdań, jakie usłyszałam. Bo marzenia nie mają daty ważności i nie kończą się wraz z przejściem na emeryturę. Zmieniają się, a także dojrzewają. Czasem też przez lata czekają bardzo cicho. Widzę to w szczególności podczas zajęć z seniorkami. Kobiety, które na pierwsze spotkanie przychodzą niepewne. Siadają z boku. Mówią, że nie umieją tańczyć. Po kilku miesiącach wychodzą na scenę, śmieją się, zakładają kolorowe stroje i z dumą pokazują rodzinie zdjęcia z występów.

Nie odmłodniały – Odzyskały siebie.


Szkoda tylko, że czasem najtrudniej jest przekonać do tego własne dzieci. Bo dzieci, nawet te dorosłe, często nieświadomie zamykają swoje mamy w roli, którą znają od zawsze. A przecież mama też ma prawo się rozwijać, zakochać się w tańcu, pojechać na drugi koniec Polski z grupą przyjaciółek,  zapisać się na studia, nauczyć się języka, wystąpić na scenie albo spełnić marzenie, które czekało czterdzieści lat. Nie odbiera tym niczego swoim dzieciom. Przeciwnie. Daje im najważniejszą lekcję. Pokazuje, że życie nie kończy się wtedy, gdy dzieci dorastają. Ono wtedy bardzo często zaczyna się na nowo. Jeżeli jesteś córką lub synem kobiety po sześćdziesiątce, zadaj jej dziś jedno pytanie.

Mamo, o czym jeszcze marzysz?

Nie: Mamo, po co ci to?

Może po raz pierwszy od wielu lat ktoś naprawdę będzie chciał usłyszeć odpowiedź.
Wesprzyj działania Fundacji A.R.T.

Interesują cię historie jak ta? Zapraszamy do odwiedzenia stron marek Fundacji A.R.T.:


Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *