Starsza pani w oknie. Kiedy przemoc przychodzi po cichu
Nie była bohaterką nagłówków.
Była kobietą po sześćdziesiątce. Spokojną. Niewidzialną. Siedziała w oknie. A potem zniknęła.
Przemoc wobec kobiet 60+ rzadko zaczyna się od uderzenia. Zaczyna się od słów. Od kontroli. Od odbierania sprawczości. Od decyzji podejmowanych „w dobrej wierze”.
W artykule opublikowanym w magazynie „Pokolenia” opisałam historię kobiety, która przez lata radziła sobie sama. Aż w jej życie wszedł ktoś, kto stopniowo odebrał jej poczucie wpływu. Najpierw finanse. Potem głos. Na końcu bezpieczeństwo.
To historia wielu kobiet.
Silnych. Odpowiedzialnych. Przyzwyczajonych do radzenia sobie.
Kobiety 60+ często nie nazywają tego, co je spotyka, przemocą. Mówią: dam radę. Nie chcę problemów. Nie wypada. Przecież to rodzina.
Przemoc nie zawsze krzyczy.
Czasem mówi spokojnym tonem.
Najtrudniejsze jest milczenie. Własne i cudze. Bo gdy kobieta znika z życia społecznego, gdy przestaje decydować, gdy boi się mówić – to nie jest jej słabość. To sygnał alarmowy.
Masz prawo do bezpieczeństwa.
Masz prawo do granic.
Masz prawo powiedzieć: nie.
Jeśli jesteś świadkiem. Jeśli coś Cię niepokoi. Jeśli czujesz, że „coś tu nie gra” – reaguj. Rozmowa może być początkiem zmiany.
Bo siła kobiet 60+ nie polega na milczeniu.
Polega na tym, że wciąż mogą wybierać siebie.










