Kiedy słowa lidera stają się przemocą?
Nie każde nieprzyjemne i trudne zdanie szefa jest przemocą a krytyczna informacja zwrotna mobbingiem. Również konflikt pojawiający się w zespole nie musi zawsze świadczyć o toksycznej kulturze organizacyjnej. Dobry lider musi czasem powiedzieć coś, czego pracownik nie chce usłyszeć. Problem pojawia się wtedy, kiedy słowo przestaje służyć rozmowie o zachowaniu, zadaniu czy wyniku.
Zaczyna służyć budowaniu przewagi nad człowiekiem.
A na koniec:
„Przecież żartowałem”.
Brzmi znajomo?
Stanowisko zmienia ciężar słowa
Wyobraźmy sobie identyczne zdanie wypowiadane przez dwie różne osoby – „Chyba sobie nie radzisz”. Jedno wypowiada koleżanka przy kawie. Drugie – przełożony podczas rozmowy, od której może zależeć premia, awans albo dalsze zatrudnienie. Słowa są identyczne. Relacja nie jest.
I właśnie dlatego rozmowa o przemocy słownej nie może ograniczać się do katalogu „zakazanych zdań”. Znaczenie ma kontekst. Kto mówi? Do kogo? Jaką ma nad nim przewagę? Czy sytuacja się także powtarza? Czy można bezpiecznie odpowiedzieć? Co wydarzy się, jeśli pracownik powie: „Nie zgadzam się”?
Władza zmienia ciężar słów.
Feedback dotyczy pracy. Upokorzenie – człowieka
„Raport zawiera błędy. Potrzebuję, żebyś poprawiła trzy elementy przed jutrem”.
To informacja o wykonanym zadaniu.
„Ty zawsze wszystko robisz źle”.
To już komunikat o człowieku.
Różnica wydaje się na ogół oczywista, dopóki nie dodamy stresu, presji wyniku, hierarchii i przełożonego, tłumaczącego swoje zachowanie słowami: „Taki już mam styl zarządzania”. Wymaganie nie jest przemocą. Rozliczanie z rezultatów i stawianie granic również nie są przemocą. Natomiast odpowiedzialność za wynik nie daje prawa do poniżania.
„Ja tylko motywuję”… przemocą
Język zarządzania potrafi znakomicie przykrywać rzeczy, których w innych relacjach nie zaakceptowalibyśmy tak łatwo:
Oczywiście praca bywa wymagająca. Istnieją terminy, odpowiedzialność i sytuacje kryzysowe, ale też presja, wynikająca z charakteru pracy. Tylko dodatkowo pojawia się również presja celowo wywierana na człowieku poprzez strach, poniżanie i podważanie jego wartości, która nie wynika już z charakteru pracy.
Lider musi rozponować tę granicę.
Szczególnie dlatego, że osoba znajdująca się niżej w hierarchii nie ma takiej samej swobody powiedzenia:
„Nie zgadzam się na taki sposób rozmowy”.
„To był tylko żart” – najbardziej pojemne zdanie świata
Żarty są potrzebne. Zespoły, które potrafią się razem śmiać, zwykle nie narzekają na nadmiar humoru. Problem pojawia się, gdy zawsze śmiejemy się z tej samej osoby i kiedy ona mówi, że ma tego dość, słyszy:
„Oj, nie można już z tobą żartować”.
To ciekawy moment. Zamiast zastanowić się nad własnym zachowaniem, łatwo uznać, że problemem jest wrażliwość drugiej osoby. W organizacji, która jest dojrzale zarządzana, postawiona granica powinna być katalizatorem rozmowy, zamiast uruchamiania kolejnego żartu.
Lider tworzy język organizacji
Kultura firmy nie powstaje w prezentacji przygotowanej przez HR. Powstaje w poniedziałek rano o 9:07, kiedy ktoś popełnia błąd. Na spotkaniu, kiedy pracownik nie zgadza się z szefem. Kiedy trzeba przekazać trudną informację. Wtedy, kiedy ktoś mówi: „Nie podoba mi się sposób, w jaki do mnie mówisz”.
Ludzie bardzo szybko uczą się, jakie zachowania naprawdę są akceptowane.
Jeżeli najlepszy handlowiec może upokarzać innych, bo „dowozi wynik”, organizacja powiedziała zespołowi coś ważniejszego niż cały kodeks wartości. Menedżer może krzyczeć, a jego przełożony tłumaczy zdaniem, że „on po prostu taki jest”, firma również wysyła komunikat. Jeżeli pracownik może powiedzieć liderowi: „To przekroczyło moją granicę” i nie musi się zastanawiać, czy właśnie zakończył swoją karierę – to także mówi wiele o organizacji.
Czy każde złe słowo jest przemocą?
Nie.
Warto to powiedzieć bardzo wyraźnie, ponieważ inflacja mocnych pojęć nikomu tak naprawdę nie pomaga. Nie każdy konflikt jest przemocą, wymagający szef jest toksyczny i nieudana rozmowa jest mobbingiem. Potrzebujemy umiejętności dostrzegania:
Dlatego pytanie „Kiedy słowa stają się przemocą?” jest zdecydowanie celniejsze niż stworzenie listy zdań, których menedżerowi „nie wolno mówić”. Bo zmusza nas do przyjrzenia się relacji.
Od biznesu do znacznie szerszej rozmowy
26 listopada w Markach i 2 grudnia w Michałowicach Fundacja A.R.T. organizuje dwie konferencje z cyklu „Powiedz o tym komuś”, których punktem wspólnym będzie język a także granica, po której przekroczeniu, słowa zaczynają krzywdzić. Konferencja odbywająca się w Markach będzie również siódmą edycją rozmów, w których dotychczas uczestniczyło prawie 2000 specjalistów zajmujących się przeciwdziałaniem przemocy. W Michałowicach odbędzie się konferencja „Na początku było słowo. Kiedy słowa stają się przemocą”. Będziemy rozmawiać o tematach tj.:
Ale zadawane pytania nie należą wyłącznie do specjalistów zajmujących się przeciwdziałaniem przemocy. Powinien zadać je sobie również każdy, kto zarządza ludźmi. Osoby zaproszone do rozmów to eksperci, reprezentujący różne perspektywy, m.in.:
Gospodarzem obu wydarzeń będzie Conrado Moreno.
Zanim coś powiesz
Nie chodzi o to, żeby lider zaczął ważyć każde słowo ze strachu. Chodzi o świadomość własnego wpływu. Możesz być wymagającym szefem i nie upokarzać. Powiedzieć, że ktoś źle wykonał zadanie, nie mówiąc mu, że jest beznadziejny. Masz prawo nie zgodzić się z pracownikiem, nie zabierając mu praw do innego zdania. To właśnie jest odpowiedzialność. Słowa lidera mają ciężar. Mogą uruchomić pomysł i dać także odwagę, ale mogą też zatrzymać zachowanie, które szkodzi zespołowi.
Dlatego zanim zapytamy: „Czy można już dziś cokolwiek powiedzieć?” warto zadać sobie inne pytanie:
„Co moje słowa robią z człowiekiem, do którego mówię?”
Być może właśnie od tego zaczyna się dojrzałe przywództwo.
4 listopada Fundacja A.R.T. opublikuje szczegółowe programy konferencji oraz uruchomi zapisy.










